Oświetlenie w hafcie

                                                                                                                                                        To jak ważną kwestią w hafcie stanowi oświetlenie, wie chyba każda hafciarka, która ma za sobą większe projekty lub haedy. Nie jednokrotnie pracujemy nad swoimi pracami nawet po kilkanaście godzin dziennie, więc dobre oświetlenie jest wręcz niezbędne. Często temat lamp jest pomijany, dlatego chce dzisiaj krótko poruszyć ten temat.

Nie posiadam profesjonalnego sprzętu a nie ukrywam, że te lampy, które posiadam przy haedzie nie spełniają swojej roli. W najbliższym czasie chciałabym ułatwić sobie pracę i zadbać o swoje oczyska. Zdrowie ma się w końcu tylko jedno.

Z jakich lamp korzystam?





Ta lampka niestety nie zdaje egzaminu, gdyż rzuca mi jakiś dziwny cień na kanwie i zniekształca kolory. Jest fajna o tyle, że bo zajmuje mało miejsca, ma łatwo dostępne żarówki i jest bardzo tania.

Na co dzień korzystam ze zwykłej sufitowej lampy.


Nie mogę na nią narzekać przy małych i większych projektach. Daje mi wystarczającą ilość światła. Nie zniekształca kolorów. Jednak przy kolosach , szczególnie przy moim, gdzie jest dużo cieniowania nie mam tyle światła ile bym potrzebowała. Zawsze wieczór kończy się bólem oczu.

Zdaję sobie sprawę, że lampy mosiężne nie są profesjonalnym a zarazem zdrowym sprzętem dla oczu, dlatego w najbliższym czasie chciałabym kupić coś profesjonalnego i zarazem sprawdzonego
Jestem bardzo ciekawa Waszego sprzętu. W wielu sklepach internetowych widziałam bardzo szeroki asortyment lamp, z lupami, tablicami itd...Nigdy nie miałam z czymś takim do czynienia a nie ukrywam są bardzo drogie. Zastanawiam się czy spełniają one dobrze swoją rolę czy należy je traktować w formie raczej fajnego gadżetu?
Udostępnij ten wpis

11 komentarzy :

  1. Ciekawy temat. Ja mam lampę ozdobną salonową ze światłem u góry i drugim ramieniem ruchomym. Tam mam żarówki ledowe, które dobrze oświetlaja mi robótkę.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja też używam lampki na klipsie, mam ją przyczepioną tuż nad haftem i robi się pod nią gorąco po kilku godzinach wyszywania. Lampa ta daje żółte światło (tzw. barwa ciepła) i kolory przez to są zupełnie inne niż przy świetle dziennym. Na pewno spróbuję kiedyś z żarówką o zimnej barwie, może ledową, tylko musi dawać sporo światła.
    Najtrudniej wyszywa mi się, gdy na kanwę padają promienie słoneczne - materiał mocno odbija światło i razi w oczy.
    Też chętnie poznam opinie osób używających lampek z przeznaczeniem do haftowania. Kiedyś nawet chciałam kupić taką lampę z żarówką typu ring i z lupą, ale cena mnie zniechęciła.

    OdpowiedzUsuń
  3. Oj ja to u siebie w pokoju gorszej lampki chyba nie mogłam mieć do wyszywania. A najlepszym światłem do haftowania jest dla mnie światło dzienne :). Niestety wtedy brakuje na to czasu..

    OdpowiedzUsuń
  4. W sumie to ciekawie sie prezentuje ta lampa, ma taki swój urok i jeszcze daje Ci to co potrzebujesz do pracy! :)

    Blog z bajkowymi i fantasy sesjami zdjęciowymi. :)
    Nowa sesja zdjęciowa pt. ''Ophelia'':
    http://moooneykills.blogspot.com/2015/08/ophelia.html

    OdpowiedzUsuń
  5. Akurat tez w glowie mam lampy :) Bo idziemy w strone jesieni i zimy, krotszych dni ze swiatlem dziennym. Przyznam szczerze, ze zapalanie glownej lampy kosztuje. Chcialabym jakas swoja przy boku...... Jak kiedys mialam do odrabiania lekcji przy biurku, teraz chce do haftowania :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Oświetlenie to jest coś, co przy robótkach do niedawana nie martwiło mnie aż tak bardzo. Dopiero ostatniej zimy dopadła mnie ogromna niechęć do robótek wieczornych. Dopiero po pewnym czasie zrozumiałam, że wynika to z prostej przyczyny: nie widzę już tak dobrze. Prawdopodobnie jest to też związane z moją pracą, w której prawie cały czas spędzam przed monitorem, a potem w domu jeszcze sporo przed nim pracuję. Mogę więc rzec, że miniona zima była dla mnie w tej kwestii przełomowa. Także sama jestem teraz zainteresowana jakimś dobrym oświetleniem do robótek. Póki co używam niedużej lampki na giętkim ramieniu. Albo lampki biurkowej, która mimo jakichś 15 lat nadal sprawdza się świetnie. Mimo wszystko mam świadomość tego, że to sztuczne światło, nawet to najlepsze szkodzi oczom. Ale coś za coś.
    Pozdrawiam Gosiu!

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja akurat mam lampę biurkową bardzo fajna, ale na ne "ciemne " zimowe dni już zamówiłam lampkę czołową.

    OdpowiedzUsuń
  8. W hafcie owszem, bo trzeba oczkiem w oczko zaglądać. Ale do heftów już nie potrzeba :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Mi się bardzo podobają nowe lampki Wood Tre z Nilsena - tylko ta cena, po 500 zł za lampkę...

    OdpowiedzUsuń
  10. świetne pomysły. pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny i zapraszam ponownie.

Szablon stworzony przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.